Zaburzenia dynamiki procesów nerwowych II

1. Identyfikacja problemu, dane z wywiadu.

Zahamowanie psychoruchowe to inna postać zaburzeń dynamiki procesów nerwowych. Dzieci zahamowane psychoruchowo są również określane mianem nieśmiałych, lękliwych, spokojnych. Dzieci te są zwykle posłuszne, zdyscyplinowane i wykonują bez sprzeciwu otrzymane polecenia. Rodzice dlatego często nie uświadamiają sobie, że rozwój tych dzieci nie przebiega prawidłowo i nie widza potrzeby zapewnienia im specjalnej opieki wychowawczej.

Nie zdają sobie sprawy, że dzieci te bywają ze strony swych rówieśników przedmiotem agresji, przyjmującej formę przezwisk, złośliwych uwag, zmuszania do uciążliwych czynności.

Nie potrafią one skutecznie bronić się przed napastnikami, gdyż nie utrzymując bliższych kontaktów z kolegami – nie znajdą u nich pomocy, dorosłym zaś boją się poskarżyć ze względu na przewidywane represje ze strony swych prześladowców.

Analiza, którą przedstawię dotyczy Tomka – chłopca sześcioletniego.

Dziecko pochodzi z pełnej rodziny. Ma starsze rodzeństwo. Brat jest uczniem szkoły średniej, a siostra uczennicą gimnazjum. Ojciec pracuje zawodowo /ma prywatny warsztat/, a matka zajmuje się domem. Rodzina mieszka w jednym budynku z dziadkami.

2. Opis i analiza zjawiska.

Tomkowi trudno było się przystosować do nowego otoczenia, długo rozstawał się z matką w szatni. Cechowała go nieśmiałość i mała aktywność, nie włączanie się do grupy, obserwowanie zajęć i zabaw na uboczu, bawienie się indywidualne. Zachęta powodowała stawianie oporu lub działanie w napięciu. Przejawiał postawę lękową, wycofywanie się z podejmowanych zadań. Brak wiary w siebie. Był bardzo wrażliwy na oceny innych dzieci. Dezaprobata lub małe niepowodzenie powodowało wycofanie się z podjętych zadań.

3.Wstępna diagnoza przyczyn trudności.

Przypuszczam, że duży wpływ na zachowanie się Tomka w grupie miało środowisko rodzinne. Chłopiec był ulubieńcem wszystkich członków rodziny. Stawiając mu niskie wymagania odciążali go od wszelkich obowiązków. Wykonywali za niego wiele czynności, tłumili samodzielność, często stosowali nagrody.

W obecności dzieci w grupie czuł lęk przed oceną rówieśników, tym większy im bardziej mu na ich sympatii zależało. Podczas zabaw zauważyć można było ograniczenie spontanicznej aktywności ruchowej. W czasie zajęć nigdy się nie zgłaszał, a zapytany milczał.

4. Rozwój zjawiska w czasie.

Obserwując jego rozstania z matką w szatni, wielokrotnie zapraszałam ją do sali /pod pozorem pomocy w przygotowaniu dekoracji itp./ i odkrywałam innego Tomka w jej obecności.

Opowiadał wydarzenia w domu, wykazywał duży zasób wiedzy, bogate słownictwo, znajomość liter, cyfr, umiejętność czytania sylabami. Gdy tylko do sali weszła grupa dzieci Tomek milkł, siadał blisko matki i prosił by bardzo szybko po niego przyszła. Po jej wyjściu nie płakał, ale siadał smutny przy stoliku i najczęściej układał puzzle.

W listopadzie odbyło się pierwsze zajęcie otwarte dla rodziców. Dzieci na zakończenie deklamowały krótkie wierszyki. Tomek, który swój wiersz bardzo dobrze znał już przed rozpoczęciem deklamacji przeżywał bardzo silne napięcie emocjonalne, to blednął, to się czerwienił. Wiersz powiedział jednym tchem, jąkając się pod koniec. Przypuszczam, że bał się pomyłki. W tym oczekiwaniu, że może wypaść źle tkwiła przyczyna lęku doświadczanego w obecności osób oceniających.

5. Podjęte działania naprawcze.

Matka chłopca wykazywała duże zaangażowanie oraz ogromną chęć współpracy. Bez cienia wahania udała się do logopedy oraz do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Wspólnie ustaliłyśmy plan działań naprawczych.

W sąsiedztwie Tomka nie mieszkały dzieci w jego wieku, bawił się przeważnie z dorosłymi lub osobami dużo starszymi. Rodzice Tomka zaczęli zapraszać kolegów z grupy do siebie w odwiedziny. Nawiązywały się przyjaźnie, dzieci chętnie go odwiedzały. Początkowo dlatego, że miał dużo atrakcyjnych zabawek, a z czasem z czystej sympatii.

W każdy piątek, pod koniec tygodnia omawiałyśmy z matką plan zajęć na przyszły tydzień. Z własnej inicjatywy podejmowała się wykonania lub zdobycia niektórych pomocy. Tomek potem w sali objaśniał dzieciom jak one były robione, co sam wykonał, do czego to służy. Mówił jeszcze wolno, ale już się nie jąkał.

W grupie przedszkolnej stwarzanych było wiele sytuacji w których dziecko doznawało emocji pozytywnych /powodzenie, wygrana, aprobata grupy/. Tomek stopniowo usamodzielniał się. Otrzymywał zadania indywidualne – pomoc innym dzieciom w grupie. Dzięki rozwiniętej wyobraźni przestrzennej, skupiał wokół siebie wiele zachwyconych dzieci, chętnie objaśniał swoje budowle z klocków, pokazywał jak zrobić robota, krzesło …..

6. Wdrażanie oddziaływań.


Współpraca przedszkola z domem dała w przypadku Tomka olbrzymie efekty. Z każdym tygodniem krócej żegnał się z matką. W drugim półroczu na prośbę rodziców Tomek nie był odbierany przed obiadem /był zapisany na 5 godz./, ale o godz. 15 i zawsze długo musiał się żegnać z kolegami. Dzięki systematycznym zajęciom logopedycznym i stałej współpracy ze specjalistą Tomek przestał się jąkać. Był bardzo lubiany przez dzieci, akceptowany, gdyż nigdy się nie buntował i zawsze przyjmował wyznaczone mu role. Chętnie i odważnie uczestniczył w wielu uroczystościach przedszkolnych. Z żalem żegnał się przed wakacjami z przedszkolem – mimo zapewnień matki, że z większością kolegów będzie chodził do tej samej klasy w szkole.

Matka żałowała tylko jednego, że wcześniej nie zapisała dziecka do przedszkola.

Opracowała:
bineczka@tlen.pl



Być może zaintresują Cię również inne nasze materiały: