Sukces mojej grupy, a zespołowe formy pracy

Kilka lat temu, przygotowując się jak co roku do zajęcia otwartego dla rodziców mojej grupy 6 –latków, bardzo starannie przemyślałam temat, metody pracy, pomoce i przebieg samego zajęcia. W pierwszej części wybrałam tradycyjnie formę pracy z cała grupą, a druga część opierała się na pracy indywidualnej. Chodziło o to, aby dzieci jak najpełniej mogły się zaprezentować w różnych rodzajach aktywności. Wykonałam także piękne pomoce dydaktyczne i zaprosiłam rodziców. Nie miałam tremy, gdyż dzieci były chętne do pracy i nie sprawiały większych kłopotów, a zajęcie zapowiadało się interesująco.

Rodzice nie zawiedli i prawie wszyscy przybyli na umówiony termin. Zabrakło tylko rodziców Ani i Piotrka.

Już od początku zajęcia dzieci wykazywały duże zainteresowanie, chętnie się zgłaszały zarówno do odpowiedzi na pytania, jak i do wykonywania zadań. Niestety bardzo szybko okazało się, że obecność rodziców w naszej sali wywarła na niektórych dzieciach niekorzystny wpływ.

Szczególnie kłopotliwe okazało się zachowanie Piotrka, który nie mógł pohamować chęci odpowiadania na pytania i rozwiązywania zadań jako pierwszy , nie dopuszczając w ten sposób nikogo innego do głosu. Mimo moich przeróżnych zabiegów, nie udało mi się tego stanu zmienić, aż do momentu, gdy dzieci przystąpiły do pracy indywidualnej.

Jak się można domyślić, zajęcie to nie przyniosło zadowolenia ani dzieciom, ani mnie, a przede wszystkim rodzicom, którzy przybyli do przedszkola w celu ocenienia umiejętności swoich pociech.

Przemyślenia, których dokonałam po przeprowadzeniu tego zajęcia, okazały się punktem zwrotnym w mojej pracy z dziećmi.

Postanowiłam mianowicie, w większym niż dotychczas zakresie, organizować pracę dzieci w zespołach. Dotyczyło to zarówno samej częstotliwości takich zajęć , jak i rodzajów aktywności, w których mogłaby taka praca zaistnieć.

Początkowo sama dzieliłam dzieci na zespoły (grupy)[1], starając się, aby w poszczególnych grupach znalazły się dzieci o różnym poziomie wiedzy, umiejętności i o różnym temperamencie. Po pewnym czasie pozwoliłam dzieciom na samodzielny wybór kolegów, z którymi chciałyby współpracować, pamiętając jednak, aby zmieniały się osoby dokonujące wyboru w imieniu swojego zespołu. W ten sposób żadne dziecko nie zostało pominięte, co miało wielkie znaczenie, szczególnie w odniesieniu do dzieci najsłabszych i nieśmiałych. Gdy dzieci pewnie się już czuły pracując w zespołach, wprowadziłam podział na nie w sposób losowy.

Na efekty wprowadzonych zmian nie musiałam długo czekać. Bardzo szybko okazało się, że nastąpiła silna integracja naszej grupy, a relacje między poszczególnymi dziećmi polepszyły się.

Dzieci zdolne, które często pełniły role przywódców w naszej grupie, zaczęły opiekować się swoimi słabszymi kolegami, czując się odpowiedzialnymi za sukces całego zespołu, a nie tylko za swój indywidualny. Pomagały im w zdobywaniu umiejętności związanych nie tylko z czytaniem, pisaniem, liczeniem, ale także z czynnościami samoobsługowymi, manualnymi i wieloma innymi. W ten sposób zaczęły odchodzić od rywalizacji na rzecz współpracy z innymi członkami grupy.

Z kolei dzieci słabsze i nieśmiałe coraz chętniej i odważniej zaczęły wypowiadać się, czując że są akceptowane przez wszystkich, oraz lepiej radziły sobie z pokonywaniem trudności w opanowaniu różnych umiejętności. Nauczyły się także w bardziej bezpośredni sposób zwracać się z prośbą o pomoc zarówno do kolegów jak i do mnie. Tak więc poprawiły się też relacje między dziećmi a nauczycielem.

Podczas pracy w zespołach dzieci nauczyły się, że każdy ma prawo mieć odmienne zdanie na dany temat, a w trakcie dyskusji nauczyły się też bronić swojego zdania, używając właściwej sobie argumentacji. Posiadły wiec podstawowe umiejętności w dochodzeniu do kompromisu.

Jak widać, praca w zespołach kształci więc nie tylko umiejętność komunikacji i współpracy między dziećmi, ale jest także swoistą lekcją tolerancji, w trakcie której dzieci same odkrywają, że mimo różnic między sobą, łączy ich wspólna chęć zabawy i poznawania świata.

Widząc tak jednoznaczne, pozytywne efekty pracy w zespołach, postanowiłam rozszerzyć swoją wiedzę na ten temat i w ten sposób stworzyłam swój katalog metod pracy, w którym wykorzystałam propozycje z pedagogiki zabawy , jak również niektóre z aktywizujących metod polecanych w edukacji wczesnoszkolnej.

Mimo, że nie wszystkie z tych metod można zastosować w przedszkolu, staram się je modyfikować tak, aby dopasować je do możliwości mojej grupy. Z powodzeniem wykorzystuję je także podczas zebrań z rodzicami.

Nie zapominam jednak, że najlepsze efekty w pracy z dziećmi osiąga się poprzez różnorodność stosowanych metod i form. Nie rezygnuję więc w organizacji zajęć z formy zbiorowej i indywidualnej, a formę zespołową traktuję jako atrakcyjne urozmaicenie codziennej pracy dzieci, przynoszącej niekwestionowane korzyści zarówno moim wychowankom, jak i mnie samej.

mgr Katarzyna Andrzejak
Nauczycielka Przedszkola Nr 20 im. „Śmiałka Umiałka” w Poznaniu



[1] W literaturze dotyczącej aktywizujących metod w klasie szkolnej (np. „Aktywizujące metody i techniki w edukacji wczesnoszkolnej” J.Krzyżewskiej), stosuje się podział klasy na grupy, jednak w metodyce wychowania przedszkolnego zespół występuje jako część grupy przedszkolnej, i dlatego w artykule używam określenia „podział na zespoły”.



Być może zaintresują Cię również inne nasze materiały: