Dlaczego wychowanie w praktyce trudne, choć w teorii łatwe?

Przemyślenia nauczyciela na podstawie literatury oraz własnych doświadczeń nauczyciela.

Wielu rodziców i wychowawców zadaje sobie pytanie, jak mądrze wychowywać dzieci w dzisiejszym świecie?

W świecie podsuwającym różnego rodzaju recepty na wychowanie zadanie to jest jedną z największych tajemnic człowieka.

Zależy bowiem od wielu różnych czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Badania naukowe potwierdzają jednak, że największą rolę w tym procesie odgrywają rodzice .

Każde dziecko jest niepowtarzalne i wyjątkowe. Każda rodzina jest odrębnym światem, który ma swoją historię, swoje mity, problemy. Wszyscy rodzice stoją przed własną tajemnicą wychowania i sami muszą poszukać odpowiedzi, jak ją odkryć. Czy jednak istnieją jakieś elementarne wskazówki, które mogą pokazać nam, jak wychowywać nie-głupio, jak nie popełniać podstawowych błędów i jak nie zmarnować szansy swego rodzicielstwa?

Czytając różnego rodzaju liczne pozycje książkowe na temat wychowania mogłoby się wydawać, że jeśli tylko wprowadzimy w życie proponowane pomysły i przykłady osiągniemy sukces wychowawczy.

Niestety często tak nie jest.

Metoda wychowania proponowana przez T. Gordona jest metodą, w której konflikty są „rozpracowywane” i rozwiązywane tak, aby żadna ze stron nie była zwycięską ani pokonaną. Obie strony zwyciężają, gdy rozwiązanie konfliktu następuje przez obustronną umowę, co daje obopólne zadowolenie i satysfakcję. Metoda ta polega na tym, że w momencie konfliktu pomiędzy dzieckiem, a rodzicem – rodzic prosi dziecko, by razem z nim próbowało znaleźć rozwiązanie, które będzie do przyjęcia dla obu stron. Każda ze stron może proponować różne możliwości rozwiązania konfliktu, które są oceniane
i poddawane weryfikacji, by na koniec poprzestać na tym, które okazuje się najlepsze dla obu stron.

Wspólne rozwiązywanie konfliktów zwiększa szansę na znalezienie możliwie najlepszego rozwiązania, które będzie bardziej twórcze, skuteczniejsze, zaspakajające potrzeby obu stron.
Wychowanie bez porażek likwiduje zupełnie konieczność stosowania siły, bowiem rodzice i dzieci nie muszą już ze sobą walczyć, lecz wspólnie starają się rozwiązać problem.

Mimo, iż wydaje się, że metoda T. Gordona ma same zalety, to jednak do końca tak nie jest. Bywa bowiem tak, iż rodzice już w chwili powstania konfliktu znajdują jego rozwiązanie, tworzą sztuczną sytuację prowadzącą do zaakceptowania własnych propozycji rozwiązania konfliktu, ewentualnie informują dziecko o niej i oczekują akceptacji.

Często bywa również tak, iż rodzice ulegają swym dzieciom ze strachu, aby nie popaść w konflikt z nimi.

Rodzice, a także i wychowawcy zapominają o tym, że w wychowaniu nie należy niczego udawać. Każdy wychowawca i rodzic powinien być świadom, że skuteczność wychowania w znacznym stopniu zależy od osoby wychowującego.

Oznacza to, że aby zmienić dziecko, często należy zacząć od zmiany siebie, a nie tworzyć sztuczne sytuacje.

Przede wszystkim należy zawsze starać się zrozumieć dziecko i nauczyć się umiejętności komunikowania się z nim.

Prawidłowa postawa wychowawców i rodziców powinna opierać się na miłości, akceptacji i szacunku dla dziecka, i co ważne na autentyczności.. Ważne jest także, aby wytyczać dziecku granice i konsekwentnie ich przestrzegać.

Dzięki tym aspektom dziecko będzie czuło się bezpieczne, godne szacunku, akceptowane ze swymi ograniczeniami, dostrzegane będą jego mocne strony, poświęcany mu będzie czas i uwaga.

Rodzice powinni jak najwięcej przebywać z dzieckiem, bawić się, pracować, cieszyć się sobą. Wyłączyć od czasu do czasu telewizor i włączyć rodzinę. Czasami wystarczy ze sobą być. Dając swój czas dajemy dziecku rzecz najcenniejszą- siebie. Inwestowanie czasu w swoje dziecko jest najlepszą inwestycją. Zaniedbanie dziecka to forma przemocy.

Ważnym zadaniem rodziców jest nauczenie dziecka okazywania i przyjmowania miłości. Początkiem miłości jest zrozumienie drugiego człowieka. Najczęstsze błędy rodziców w zakresie emocji to:

· całkowite lekceważenie uczuć dziecka (przeczekanie),
· nadmierne pobłażanie (akceptacja każdego uczucia),
· pogarda i brak szacunku dla uczuć dziecka (zamknij się).

Rodzice powinni budować w dziecku system wartości, uczyć odpowiedzialności i samodzielnego podejmowania decyzji, wykorzystywać nadarzające się sytuacje, aby chwalić dzieci nie tylko za to, co robią, ale i za to, jakie są. Doceniać i dowartościowywać dzieci, pokazywać ich mocne strony, kształtować właściwą (adekwatną) samoocenę, budować zdrowy obraz siebie.

Umieć wysłuchiwać dzieci i uczyć słuchania. Rozmawiać z dzieckiem, uczyć je prawidłowej komunikacji. Umożliwić dziecku ćwiczenie elementarnych umiejętności życiowych i uczenie się na własnych błędach.

Brak powyższego może odbić się negatywnie na całokształcie rozwoju emocjonalnego dziecka, a także mieć negatywne skutki w przyszłości.
Wychowanie to przekazywanie wartości i uczenie wartościowania, odróżniania dobra od zła i wybierania dobra. Rodzice są stróżami wartości w tym zagmatwanym i pełnym chaosu świecie, tworzą czytelne zasady i reguły życia rodzinnego, uczą wzajemnego szacunku.

Tak więc, aby dziecko mogło się prawidłowo rozwijać, potrzebne są nie tylko niezbędne warunki materialne, ale przede wszystkim potrzebny jest prawdziwy dom nacechowany wzajemną miłością, wzajemnym poszanowaniem, zrozumieniem, poczuciem duchowej wspólnoty i tolerancji.

Jednocześnie też ważne jest, aby prawidłowe postawy rodzicielskie wobec dziecka były jednolite u obojga rodziców. Tylko takie warunki zapewnią dziecku ciepło i dobro rodzinne a tym samym poczucie bezpieczeństwa – jako podstawy prawidłowego rozwoju psychofizycznego dziecka, a także prawidłowego rozwoju całej rodziny .

Jaka postawa rodzicielska jest właściwa?

Prawidłowa postawa rodzicielska występuje przede wszystkim w rodzinach, które charakteryzuje silna więź emocjonalna pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny. Relacja pomiędzy mężem i żoną jest wzorem dla dzieci. Miłość rodziców w stosunkach do dzieci jest mądra i wymagająca. Dzieci odczuwają troskę rodziców. Poszczególni członkowie rodziny mają dla siebie czas. I każdemu członkowi rodziny zależy na rozwoju każdego. Rozwój rodziców jest bardzo ważny, gdyż rodzice są wzorem osobowym dla swoich dzieci. Prawidłowa rodzina jest systemem otwartym na innych. Rodzice są gotowi podejmować wciąż na nowo trud pracy nad prawidłową postawą wobec własnych dzieci. Do błędnych postaw rodzicielskich można zaliczyć tą, kiedy rodzic zdecydowanie panuje nad dzieckiem. W rodzinie takiej zasady przekładane są nad relacje międzyludzkie, ważniejsze są obowiązki niż osoby. Od dziecka dużo się wymaga, często punktuje jego błędy. Natomiast brak jest prawidłowych więzi emocjonalnych. Inną grupę nieprawidłową stanowią rodzice prezentujący postawę nad opiekuńczą. Poświęcają się oni dla swoich dzieci. W rodzinie wszystko kręci się wokół dziecka. Rodzice realizują każde pragnienie dziecka, nie odmawiają mu. Starają się zlikwidować każdą przeszkodę, która pojawiła się na drodze dziecka. Przeciwieństwem jest rodzina (też nieprawidłowa), w której liczą się tylko potrzeby rodziców. Dziecko traktowane jest jako drogo do osiągnięcia celu. Rodzice ci często manipulują dzieckiem, wyolbrzymiając swoje problemy, aby przywiązać dziecko do siebie.

Wymienione prawidłowe postawy są możliwe do zmiany, Jeżeli tylko rodzice podejmują odpowiednią pracę nad sobą.

Najczęściej powtarzane przez rodziców błędy wychowawcze:

– ostra wymiana zdań z innymi osobami w obecności dziecka,
– robienie tego, czego zakazaliśmy dziecku,
– brak dbałości o porządek w domu,
– powtarzanie słów “ja w twoim wieku…”,
– prawienie kazań,
– nieustanne wychwalanie dziecka lub ciągłe krytykowanie,
– przyczepianie trwałych etykietek, typu: “jesteś leniem”, “jesteś egoistą”,
– krytykowanie przy dziecku innych osób,
– ośmieszanie dziecka,
– brak czasu dla dziecka,
– grożenie dziecku,
– nieodpowiednie słownictwo rodzica, przekleństwa,
– nieumiejętność przyznawania się do błędu,
– brak zbieżności między tym, co rodzic mówi a tym, co robi.

Warto od czasu do czasu sporządzić listę popełnionych przez siebie błędów, po to, aby móc je eliminować. Zupełnie inny rodzaj wychowania proponuje T. Gordon, który jest autorem metody nazwanej „wychowaniem bez porażek”. Wychodzi on z założenia, że konfliktów rodzinnych między rodzicami a dzieckiem nie trzeba rozwiązywać siłą, a co za tym idzie, nie będzie w tym układzie ani wygranych ani pokonanych. Konflikty występują we wszystkich stosunkach międzyludzkich, a o tym, czy atmosfera i stosunki między ludźmi będą zdrowe czy niezdrowe, wzajemnie zadowalające czy też nie, przyjacielskie czy wrogie, głębokie czy powierzchowne, decyduje nie ilość konfliktów, lecz sposób ich rozwiązania. Dlatego do ich rozwiązania należy podejść tak, jak by rozwiązywało je dwoje dorosłych ludzi, którzy dysponują w miarę podobna siłą i władzą. Tacy ludzie nie będą: ani chcieli, ani nawet próbowali przekonywać drugiej osoby poprzez użycie wobec niej siły – z prostego powodu, że mogą jednak okazać się słabsi
i przegrać. Będą starali się znaleźć najlepsze rozwiązanie dla nich obu, popularnie nazywane „obustronnym kompromisem”. Tam, gdzie dwoje jakichkolwiek osób (dorosłych, dzieci, młodzieży, czy nawet grup społecznych) egzystuje wspólnie, musi wcześniej czy później dojść między nimi do konfliktu, gdyż mają oni różne potrzeby, zainteresowania, różnie myślą, itp. Metoda wychowania proponowana przez T. Gordona jest metoda, w której konflikty są „rozpracowywane” i rozwiązywane tak, aby żadna ze stron nie była zwycięską ani pokonaną. Obie strony zwyciężają, gdy w rozwiązanie konfliktu następuje przez obustronną umowę, co daje obopólne zadowolenie
i satysfakcję. Metoda ta polega na tym, że w momencie konfliktu pomiędzy dzieckiem, a rodzicem – rodzic prosi dziecko, by razem z nim próbowało znaleźć rozwiązanie, które będzie do przyjęcia dla obu stron. Każda ze stron może proponować różne możliwości rozwiązania konfliktu, które są oceniane i poddawane weryfikacji, by na koniec poprzestać na tym, które okazuje się najlepsze dla obu stron. Najważniejsze jest to, że użycie siły czy władzy nie jest konieczne by wymuszać zgodę na drugiej stronie, gdyż żadna ze stron nie sprzeciwia się podjętej decyzji. Charakterystyczne dla tej metody jest również to, że różne rodziny dochodzą do różnych rozwiązań tego samego problemu. Daje to możliwość rodzicom i dziecku na rozwiązanie indywidualnego konfliktu poprzez własne, możliwe do przyjęcia rozwiązanie. Nie jest to metoda poszukiwania standardowego i najlepszego dla wszystkich rodzin rozwiązania. Metoda ta jest o wiele skuteczniejsza od innych, ponieważ pobudza zaangażowanie i motywację dziecka, by wykonało to, czego się podjęło, gdyż samo wzięło udział i współuczestniczyło w rozwiązywaniu problemu, a nie został on mu narzucony. Dzieci mają również poczucie, ż e wspólnie wybrane rozwiązanie jest ich własnym i dlatego związuję się z nim emocjonalnie i czują się odpowiedzialne za wprowadzenie go w życie i przestrzeganie. Rodzice nie muszą stosować tylu argumentów, namawiań i wzmocnień (nagród), by osiągnąć swój cel. Dzieci nie mają wrażenia niesprawiedliwości, gdy „silniejsi” rodzice wygrywają ich kosztem. Wspólne rozwiązywanie konfliktów zwiększa szansę na znalezienie możliwie najlepszego rozwiązania, które będzie bardziej twórcze, skuteczniejsze, zaspakajające potrzeby obu stron. Metoda ta rozwija również sprawność myślenia u dzieci ponieważ, gdy rodzice sygnalizują problem – zapraszają dzieci do poszukiwania rozwiązań i jest to bodziec do rozpoczęcia „łamania głowy” i ćwiczenia inteligencji w argumentacji. Pogłębia się i wzmacnia więź pomiędzy rodzicami a dzieckiem, gdyż wspólna „praca” na konfliktem przynosi więcej miłości, zrozumienia i szacunku oraz zmniejsza agresję, wrogość i niechęć. Wychowanie bez porażek likwiduje zupełnie konieczność stosowania siły, bowiem rodzice i dzieci nie muszą już ze sobą walczyć, lecz wspólnie współpracują nad problemem. Daje to możliwość dotarcia do istoty problemu, a nie tylko określa jego powierzchowne objawy. Często zdarza się bowiem tak, że w trakcie rozmowy ujawniają się zupełnie nowe problemy i potrzeby niż wydawało się na początku konfrontacji. Metoda ta traktuje dzieci jak dorosłych, co powoduje że czują one iż ufa się im, maja więc większe poczucie odpowiedzialności za wykonywane zadania, większą samodzielność i otwartość w wyrażaniu swych uczuć. Mimo, iż wydaje się ,że metoda T. Gordona ma same zalety, to większość rodziców w konflikcie ze swoimi dziećmi próbuje rozwiązywać przez zastosowanie dwóch zasadniczych metod, które po wnikliwej analizie okazuje się nieskuteczne i szkodliwe zarówno dla rodziców jak i dzieci. Są one jednak często stosowane przez rodziców, ponieważ dają powierzchowne i chwilowe rezultaty, oraz dlatego, że rodzice nie znają innej metody uporania się z konfliktem jak tylko przez użycie władzy i siły. Pierwszą z niekorzystnych metod jest „zwycięstwo rodziców”. Polega ona na tym, że rodzic w chwili powstania konfliktu znajduje natychmiast jego rozwiązanie, a następnie informuje o nim dziecko i oczekuje od niego akceptacji. jeśli jednak dziecko nie chce zaakceptować rozwiązania, to rodzic próbuje użyć perswazji i własnej argumentacji, aby nakłonić dziecko do jego przyjęcia. Gdy to zawodzi, najczęściej odwołuje się do swojego autorytetu i rodzicielskiej władzy. Dziecko poddaje się, a więc rodzic „zwyciężył”. Skutkami tej metody są, np.:

· słaba motywacja dziecka, aby wykonywać polecenia rodzica,
· niechęć wobec rodziców,
· złość, że się je zmusza do wykonywania poleceń rodziców sprzecznych z ich pragnieniami,
· poczucie niesprawiedliwości,
· trudności rodziców przy przeprowadzaniu swej woli oraz krótkotrwałe jej rezultaty,
· brak możliwości wykazania przez dziecko jego twórczych pomysłów i rozwiązań,
· brak jego emocjonalnego zaangażowania.

Druga metoda to „porażka rodziców”. Dzieci posiadają siłę i władzę nad rodzicami, zwyciężają ich kosztem. wytwarzają w tym celu szereg mechanizmów i reakcji, które są im w tym pomocne, np.:

· dostają napady wściekłości, aby dominować nad rodzicami,
· wiedzą jak wywoływać u nich poczucie winy,
· zachowują się obraźliwie,
· są „dzikie”, nieopanowane, niesforne, impulsywne, samolubne i pełne pretensji,
· często brak im wewnętrznej kontroli nad swoim zachowaniem,
· zajmuję się tylko sobą,
· ich potrzeby są najważniejsze,
· są przyzwyczajone tylko do otrzymywania i brania – a nie do dawania,
· ich „ja” będzie zawsze stać na pierwszym miejscu, będą miały trudności w stosunkach z rówieśnikami, szkołą i instytucjami, które zazwyczaj stosują pierwszą metodę i zwyciężają.


Druga metoda stosowana jest najczęściej gdy rodzice ulegają swym dzieciom ze strachu, aby nie popaść w konflikt z nimi, nie udaremniać ich potrzeb i nie ograniczać ich. Jeszcze jedną stosowaną przez rodziców jest system kar i nagród, przed zastosowaniem której rzadko się wahają. Dziecko przychodzi na świat prawie całkowicie uzależnione od innych pod względem środków do zaspokajania podstawowych potrzeb. Środki te są w posiadaniu i pod kontrolą rodziców, w związku z czym mają oni możliwość „nagradzania” dziecka lub jego „ karania” poprzez dawanie lub odbieranie tych środków. Jest to metoda oparta na manipulowaniu dziećmi, a ściślej ich zachowaniem. Poprzez staranne manipulowanie nagradzaniem i karaniem można zachęcić dziecko do zachowania się w określony sposób lub odwieść od form zachowania się, które są uważane przez rodziców za niewłaściwe. Dziecko szybko uczy się powtarzać zachowania, które przynoszą nagrody, a unikać tych, które owocują karami lub nawet rezygnować z zachowań, które nie dają mu żadnej nagrody. Jest to modyfikowanie zachowań dzieci poprzez użycie władzy rodzicielskiej po to, aby dzieci robiły to, co odpowiada życzeniom rodziców (utrwalać zachowania), albo przeszkodzić w robieniu tego czego rodzice nie chcą ( eliminować zachowania). Taką technikę wychowywania dzieci proponują np. behawioryści, którzy rozpatrują wszystko w kategoriach bodziec – reakcja. Polega ona na tym, że przy pomocy określonego bodźca wywołuje się określoną z góry zaplanowaną reakcję. Jednak i ta metoda w wychowaniu dzieci nie jest korzystna, gdyż ma bardzo wiele negatywnych skutków. Przede wszystkim wymaga ona kontrolowanych warunków podczas procesu „wychowania” (wręcz laboratoryjnych) i przestrzegania ściśle określonych reguł. Ponieważ rodzice często łamią je, nie stosują się do nich lub są niekonsekwentni w ich stosowaniu, to doprowadza do tego, że dzieci stają się zastraszone, lękliwe, nerwowe, często przejawiają agresję wobec swych wychowawców, załamują się pod ciężarem prób wyuczenia się zachowania, które jest nieprzyjemne dla nich lub trudno im przychodzi. Aby system kar przynosił jakiekolwiek pozytywne rezultaty, rodzice powinni stosować się do następujących reguł:

1. dziecko powinno mieć wysoką motywację, czyli głęboką potrzebę pracy dla nagrody;
2. kiedy kara jest zbyt ciężka dziecko będzie unikało sytuacji która ją prowokuje, czyli może ono nauczyć się nie poprawiać swojego błędu i rezygnować z jakichkolwiek dalszych prób;
3. nagroda musi być do dyspozycji dziecka zaraz po wykonaniu zadania;
4. rodzice muszą być konsekwentni przy nagradzaniu i karaniu dziecka;
5. nagrody i kary są rzadko skuteczne przy uczeniu dziecka skomplikowanych sposobów zachowania się, np. dobrych nawyków uczenia się, uczciwości, uprzejmości wobec innych lub współpracy w obrębie rodziny – konieczne jest więc do nich zastosowanie bardzo złożonych i czasochłonnych metod wzmacniania.

Takie wychowanie będzie odnosiło skutki, gdy władza rodzicielska będzie odpowiednio mocna, czyli, gdy dziecko będzie całkowicie uzależnione od rodziców: ich nagrody będą na tyle atrakcyjne, by dziecko ich pragnęło, a kary tak surowe by ich unikało. Im bardziej dziecko będzie uzależnione od tego co rodzice posiadają ( nagrody), tym większa będzie ich rodzicielska władza i siła. Rodzice będą mieli tak długo władzę nad dzieckiem, jak długo będzie ono słabe, zależne i będzie w sytuacji braku, pragnienia i potrzeby. Ale pamiętać należy o tym, że dziecko będzie dorastać i stawać się coraz silniejsze i bardziej samodzielne, zacznie też zdobywać środki do zaspakajania swych potrzeb – władza rodzicielska będzie słabnąć, aż w końcu całkowicie się skończy. System kar i nagród wydaje się stosować Dopson w proponowanym przez siebie wychowaniu. Jest on zwolennikiem kary fizycznej, gdy dziecko złamie wcześniej określone przez niego reguły dozwolonego zachowania. Za drobne przewinienia dziecko będzie musiało, np.: wcześniej iść spać lub zostanie pozbawione możliwości robienia innych rzeczy, które lubi i które sprawiają mu przyjemność. Natomiast później, gdy będzie już grzeczne, a jego bunt i posłuszeństwo zostanie bezwzględnie stłumione – otrzyma nagrodę w postaci miłości, ciepłych słów, przytulenia i przychylności rodziców. W przeciwieństwie do większości rodziców, którzy nie znają innych metod wychowawczych – Dopson usprawiedliwia takie wychowanie nakazami i zakazami zawartymi w Biblii. Dla niego jedynym i absolutnym wyznacznikiem jest Słowo Boże, a wszystkie inne metody (bez użycia siły i władzy rodzicielskiej) są złe i niesłuszne ponieważ sprzeciwiają się wypełnianiu woli Boga. Jedynym pozytywnym aspektem jest to, że nakazuje rodzicom traktować dzieci z miłością i szacunkiem, i nie pozwala im na złamanie „ducha” dziecka. Dzieci, które przez cały okres swego dorastania są emocjonalnie wyniszczane przez swych rodziców poprzez ciągle upokarzanie, mają zaszczepioną wieczną traumę, która będzie im towarzyszyć przez całe życie. będą one odczuwały rosnący ból, zachwianie poczucia własnej wartości prowadzące do autodestrukcyjnych zachowań, będą czuły się bezwartościowe, niekochane, winne, trudno im będzie zbudować pozytywny obraz samego siebie, a brak pewności i niska samoocena będzie odbijać się później w każdym aspekcie ich dorosłego życia. Bardzo dobitnie i obrazowo skutki takiego niszczenia psychicznego przedstawiła S. Forward w swej książce zatytułowanej „Toksyczni rodzice”, których negatywne wzorce zachowań wobec dziecka dostarczane są dziecku przez cały okres jego rozwoju i dorastania w sposób stały i dominujący – i rozchodzą się one w nim jak toksyczna trucizna. Są to rodzice, którzy zaszczepiają dziecku wieczny uraz – poczucie znieważenia, poniżenia, upokorzenia i nie przestają tego robić nawet tego, gdy dzieci stają się dorosłymi osobami. Dlatego bardzo ważne jest to, by dzieci prócz gniewu i kar ze strony swych rodziców miały również rekompensatę w postaci miłości i szacunku oraz by czuły się dowartościowane, bezpieczne, potrzebne i kochane. Bez względu na to jakie metody wychowawcze zastosują rodzice – jeśli będą one oparte na władzy i dominacji, to raczej nie przyniosą żadnych pozytywnych rezultatów, gdyż dzieci, tak jak i dorośli, będą za każdym razem walczyć, gdy tylko ich wolność zostanie zagrożona. Aby się bronić wytworzą szereg mechanizmów obronnych, do których można zaliczyć:

1. Opór, przekorę, bunt i negację.
Niektóre dzieci buntują się przeciw rodzicielskiej władzy, robiąc dokładnie coś przeciwnego, do tego, czego chcą ich rodzice.
2. Złość, gniew i wrogość.
Dzieci złości fakt, że rodzice są więksi i mocniejsi, i że wykorzystują tę przewagę by nimi kierować i ograniczać ich wolność. Uważają to za niesprawiedliwe.
3. Agresja, środki odwetowe i kontratak.
Władza rodzicielska tak często udaremnia potrzeby dziecka, że następuje frustracja, która prowadzi do agresji – jest to pragnienie odwetu, aby komuś (w tym przypadku rodzicom) odpłacić tym samym.
4. Kłamstwo i ukrywanie uczuć.
Doświadczenie uczy dzieci, że mogą zaoszczędzić sobie mnóstwa kar, jeśli tylko skłamią lub oszukają rodziców, czasami kłamstwo może przynieść im nawet nagrodę.
5. Obwinianie innych, plotkowanie i oszukiwanie.
Dzieci uczą się wprowadzania innych w niekorzystną sytuację poprzez psucie im opinii, plotkowanie i zwalanie winy na innych, czyli ogólnie – przedstawianie innych w złym świetle, po to tylko, aby zrobić samemu dobre wrażenie. Bardzo często ma to miejsce, gdy rodzice stosują system nagród i kar. Dzieci zamiast współdziałać ze sobą, zaczynają rywalizować i walczyć o nagrody, zwłaszcza wtedy gdy są niekonsekwentnie rozdawane podsycają tylko rywalizację i walkę wśród rodzeństwa.
6. Dominowanie, komenderowanie i tyranizowanie.
Ponieważ rodzice wykorzystują swoją władzę w stosunku do dziecka, to ono, gdy tylko okaże się silniejsze od innego dziecka, będzie próbowało dominować nad nim i komenderować nim.
7. Konieczność zwyciężania i niechęć ulegania.
Występuje tam, gdzie rodzice w wychowaniu odrzucają karanie dzieci i przyjmują tylko system nagród. Dzieci będą ubiegać się o nagrody, a to dziecko, które nie będzie na nie potrafiło zasłużyć, będzie miało małe poczucie własnej godności i wartości przez co będzie przyswajać sobie beznadziejne i defetystyczne nastawienie.
8. Zawieranie sojuszów i organizowanie się przeciw rodzicom.
Dzieci odkrywają, że jeśli tylko się zjednoczą to będą miały większą siłę i większą możliwość wygrania, gdy tylko podejmą z rodzicami otwartą walkę.
9. Uległość, posłuszeństwo i poddanie się.
Dzieci uczą się ulegać ze strachu bez karą, szczególnie wtedy, gdy kara jest bardzo surowa. Walczą z rodzicami potulnością, posłuszeństwem i poddaniem się. Dzieci te jako dorośli, zachowują w sobie głęboko zakorzeniony strach przed wszystkimi ludźmi piastującymi władzę, gdziekolwiek ich spotkają. Będą się biernie podporządkowywać władzy, wypierać własnych potrzeb, obawiać konfliktów, nie będą umieli bronić własnego zdania i będą ciągle ulegli.
10. Przymilanie się i umilanie o względy.
Jest to jedna z kolejnych możliwości zachowania się wobec rodzica, który ma władzę. Jeśli więc dziecku uda się „ująć” rodzica i być jego „faworytem” – to może rodzic nie tylko bezie karał, ale może będzie nagradzał.
11. Przystosowanie się, brak twórczej siły, obawa przed spróbowaniem czegoś nowego i potrzeba zabezpieczenia dawnych sukcesów.
Siła twórcza wypływa z wolności eksperymentowania, wypróbowywania nowych rzeczy i układów. Władza rodzicielska zamiast wyzwalać ją u dzieci – tłumi ją, popierając przystosowanie się. Dzieci boją się robić nowe rzeczy, aby nie zostały ukarane jeśli nie spodoba się to rodzicom.
12. Wycofywanie się, ucieczka i marzenia.
Kiedy dzieci nie mogą uporać się z władzą rodzicielską często wycofują się lub uciekają przed nią. Dzieje się tak, gdy rodzice są niekonsekwentni przy rozdzielaniu nagród i kar lub gdy dziecku jest zbyt trudno nauczyć się zachowania wymaganego dla uniknięcia kar. Porzuca ono próbę uporania się z rzeczywistością, która jest zbyt bolesna czy też zbyt trudna i skomplikowana do zrozumienia. Do takich form odwrotu i ucieczki od rzeczywistości należą:

· marzenia i fantazjowanie,
· bezczynność, bierność i apatia,
· powrót do infantylnego zachowania się,
· nadmierne oglądanie telewizji lub czytanie powieści,
· samotna zabawa, często z wyimaginowanymi towarzyszami,
· choroby, depresje, nerwice, nadmierne jedzenie lub nerwicowy przymus jedzenia,
· narkotyki, alkohol i inne używki,
· ucieczki z domu.

Reasumując, rodzice swój autorytet powinni mądrze wykorzystać, bo właśnie dzieci niemu mogą kierować dziećmi w taki sposób, że nie będą się one przed tym wzbraniały. Wychowanie nie powinno tworzyć i kształtować młodego człowieka, lecz powinno pomóc mu tworzyć i kształtować się samemu, a rodzica powinni być mądrymi i wyrozumiałymi doradcami w tym trudnym procesie.
(1) J. Dobson, Uparte dziecko, od narodzin do wieku młodzieńczego, str. 132 Bibliografia

· Goedon Thomas: Wychowanie bez porażek. Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa, 1997.
· Dobson James: Uparte dziecko, od narodzenia do wieku młodzieńczego. Alfa-Omega, Wydawnictwo Ruchu Wielkiego Posłannictwa, Warszawa.

Literatura:
Thomas Gordon „Wychowanie bez porażek”

Barbara Drążewska
Nauczycielka przedszkola Miejskiego nr 50 w Sosnowcu



Być może zaintresują Cię również inne nasze materiały: