“Co się stało z jasełkami?”

 

„Co się stało z jasełkami”

SCENA I

Diabeł:

Hej przedszkolaki jestem złym diabełkiem

Zaraz kogoś dzióbnę moim widełkiem

Już od lat wielu chodzę, straszę, namawiam do złego

Lecz mi się nie udaje, jestem do niczego (płacz)

Może wam chociaż opowiem o pewnym zdarzeniu

O którym się przypomina w każdym pokoleniu

Więc wygodnie siadajcie i mnie słuchajcie

Jak nie chcecie żebym dzióbał, to nie gadajcie!

 

Anioł:

A co ty tutaj robisz? To ja miałam opowiadać

Zmykaj do piekiełka i przestań przeszkadzać

 

Diabeł:

Nigdzie nie idę, tutaj zostaję

Po aniołowemu nic nie czaję (diabeł śmieje się szyderczo z założonymi rękami).

 

Anioł:

Taki z Ciebie diable kozaczek!?

Zaraz Cię pogniotę jak drobny maczek!

Albo  pomysł mam inny, użyję wody

Będziesz miał diabełku trochę ochłody

 

(anioł chwyta za wiadro i oblewa diabła, który ucieka ze sceny)

 

Diabeł: (zza ściany)

RATUNKU moje futerko i uszy włochate

Mój brzuszek i ręce kosmate

Wszystko jest mokre, idę do mamusi

A Ciebie Aniele jeszcze diabeł skusi

 

(wicher)

Maryja:

A cóż to za hałasy? Co wy wyrabiacie?

W przedstawieniu przeszkadzacie.

Ja biedna nie mam już siły, szukam schronienia.

Zaraz urodzę dzieciątko, dość mam chodzenia

(Maryja wyciąga telefon, słychać dźwięk połączenia)

 

Cześć Józefie! Szukam dalej schronienia, a Ty co masz do powiedzenia?

 

Józef:

Ja schronienia nie znalazłem jeszcze lecz mam coś lepszego

Przyda się nam i dla dzieciątka naszego.

Już idę, czekaj chwile, mam do Ciebie jedną milę

 

(Józef podchodzi do Maryi z osiołkiem podobnym do tego z Kubusia Puchatka)

 

Osiołek:

Yyyyy, dzien dobry. To ja osiołek bez ogonka jestem.

Zapraszam Cię na mój grzbiet tym oto gestem (skinienie głową)

 

Maryja:

O ludzie drodzy coś Ty narobił?

Osiołka z Kubusia Puchatka żeś w jasełka wrobił!!!

Przecież bez osiołka bajki o Kubusiu Puchatku nie będzie.

Ludzie! Kłopoty, kłopoty wszędzie!

 

Osiołek:

Nie martwmy się na zapas, szukajmy schronienia.

Ja też mam coś do powiedzenia.

Pomogę Wam a potem do swej bajki wrócę.

A teraz Wam pieśń zanucę.

 

Kolęda:

Dzisiaj w Betlejem

 

Józef:

Popatrzcie tam jakiś dom stoi.

Może tym razem przyjdzie nam ból ukoić.

Chodźcie zapukamy po cichutku.

Może tam nie ma krasnoludków.

 

(odgłos pukania)

Wiedźma:

Słucham? (zachrypniętym głosem) Kto tam puka?

Ktoś od rana w me okno stuka.

Czy to ty Małgosiu i Ty Jasiu mały?

( z wnętrza chatki)

 

Maryja:

Nie tu Maryja, Józef i osiołek śmiały.

Otworzy nam Pani?

Zaraz Jezusek na świat przyjdzie i wszystko się zmieni?

Będzie radość i pokój na ziemi

 

Wiedźma:

Hmmmm nie wiem sama. Musicie mi czymś zapłacić.

Nie mogę przecież na noclegu stracić.

Jak dostanę coś słodkiego, przenocujecie w stodole.

Ja od pieniędzy cukierki wolę.

 

Józef:

Nie mam cukierków. Nie mam nic przy sobie.

Przychodzi coś do głowy Maryjo Tobie?

 

Maryja:

Mam tylko mambę truskawkową, myślisz, że czarownica się zgodzi?

Zaraz noc i całkiem się ochłodzi.

Spróbuję nie mamy nic do stracenia.

Czarownico mam tylko mambę do zjedzenia.

 

Wiedźma:

Czekolada to, to nie jest ale trochę pożuję.

Od teraz wam stodołę najmuję!

 

Wszyscy:

Dziękujemy wiedźmo ruszamy do stodoły na odpoczynek.

Zaraz na świat przyjdzie kochany nasz synek.

 

Kolęda (wszyscy):

Bóg się rodzi.

 

Scena!!

 

Anioł:

A gdzieś niedaleko królowie zaspali.

Zamiast iść sami, krasnoludków wysłali.

Teraz Królewna Śnieżka sama krasnoludkom czyści mieszkanko.

Trzech z nich ruszyło do Jezuska na powitanko!!!

 

 

Krasnoludek I:

Ej koledzy cóż się dziś dzieje.

Królowie śpią, publiczność nas wyśmieje!

Lepiej się postarajmy i zanieśmy coś małemu.

Bo potem opowie światu całemu.

Że gdy się urodził przyszły od Śnieżki krasnoludki.

Może kupimy mu małe butki?

 

Krasnoludek II:

No co Ty butki?! Musimy dotrzymać tradycji.

Może kadzidła dla dobrej kondycji?

To chyba królowie nosili.

Teraz Wy coś wymyślajcie moi mili.

 

Krasnoludek III:

A wiem już, tam jeszcze była korona, ze złota mi się wydaje.

Nie każdy chłopczyk taki prezent dostaje.

Jak Jezusek urośnie to na półeczce postawi.

Jak ją pogłaszcze, krasnoludek się zjawi.

 

Krasnoludek I:

No i super, mamy dwa upominki.

A wiecie, że za pasterzy przychodzą trzy świnki?

Właśnie dostałem smsa, że pasterze się przeziębili.

I o zaniesienie prezentów świnki poprosili,

Ale zaraz trzeci upominek jeszcze zostaje….

Hmmm, chyba mirrę Jezusek dostaje.

Tak! to mu pomoże gdyby grypa się pojawiła.

Jedziemy bo już noc niebo spowiła!

 

Krasnoludki:

(przerobione „Jadą Misie”)

Jadą krasnoludki jejejejejeje, mają fajne butki heheheheh

Jadą z trzema paczkami  i machają rączkami. /x2

 

Scena III

 

Świnka I:

Świnki!…krasnoludki pojechały do Jezuska z upominkami.

My się zastanówmy nad jakimiś prezentami.

Pasterze coś wspominali o jabłku i  bochenku chleba.

Do sklepu szybko ruszać trzeba.

 

Świnka II:

Jeszcze pamiętam o kołaczu i słodkim pierniku.

Pieczonym w dobrym piekarniku.

 

Świnka III:

W biedronce wszystko kupimy!

Dobra świnki…czasu nie tracimy.

Pojedziemy samochodem, szybciej dojedziemy.


Może jeszcze przed krasnoludkami będziemy.

 

Anioł:

I tak krasnoludki i świnki ruszyły do syna Bożego.

Życzyć mu słowa dobrego.

Jak to się potoczyło zobaczcie sami.

Zachęćcie ich wszyscy głośnymi brawami.

 

Scena IV

Krasnoludki:

Witaj Jezusku malutki, przybyliśmy zobaczyć Ciebie.

Wręczyć podarunki, przytulić do siebie.

Masz to od nas mirrę, kadzidła i trochę złota.

Będą Ci umilały czas, gdy na dworze słota.

 

Świnki:

My zaś w imieniu pasterzy tu przybyłyśmy.

Bochenek chleba, piernik i kołacz kupiłyśmy.

Tu jeszcze piękne czerwone jabłuszko.

Przyjmij od nas maleńkie Serduszko.

 

Józef i Maryja:

Dziękujemy wam bardzo krasnoludki i świnki.

Za wizytę i wszystkie upominki.

Zaśpiewajmy Małemu kolędę, którą wszyscy znają.

Może z nami zaśpiewają.

 

Diabełek:

I tak jak w każdej opowieści wkradło się dobre zakończenie.

Niech ta historia nie odejdzie w zapomnienie.

Może jednak nie taki diabeł  straszny jak go malują.

Niektórzy do mnie miłość czują. (rusza zalotnie brwiami).

Zastanawiacie się pewnie nad problemem aniołków zniknięcia.

Nie mam najmniejszego pojęcia. (kręci kciukami dłoni i szyderczo się uśmiecha).



Być może zaintresują Cię również inne nasze materiały: