W życiu jest coś więcej do zrobienia niż tylko zwiększać tempo

„ W życiu jest coś więcej do zrobienia niż tylko zwiększać tempo”

Świat w którym wychowujemy nasze dzieci, jest niestety moralnie niejednoznaczny i nie wystarczy, że będziemy dbać o dyscyplinę i mieć nadzieje na lepszą przyszłość. To wielkie nieporozumienie sądzić, że dyscyplina jest sposobem na ukształtowanie człowieka postępującego szlachetnie i osiągającego sukces. W rzeczywistości zdyscyplinowane dziecko może zachowywać się właściwie i na tym koniec. Wychowanie musi sięgać głębiej, dokonywać się poprzez rozwijanie różnych umiejętności i siły charakteru.
Jeżeli chcemy by nasze dzieci cieszyły się życiem, sami powinniśmy rozwijać poczucie humoru, czerpać radość i szczęście z czego tylko się da, i przekazywać te uczucia innym ludziom. Jako rodzice, wychowawcy, opiekunowie i nauczyciele musimy przyjąć taki właśnie styl życia.
Umiejętność dobrej zabawy oraz osiągnięcie stanu beztroski i radości są potężnymi siłami, mogącymi uleczyć wiele naszych bolączek. Nie tylko wzbogacają nasze codzienne życie, podtrzymują nas na duchu i przynoszą prawdziwa ulgę w napięciach i stresach. Dzieci zbyt często biorą sobie do serca pomyłki, porażki i błędy. Żeby stać się dobrze dostosowanymi do życia szczęśliwymi ludźmi muszą dojrzeć do zaakceptowania faktu, że nie ma ludzi doskonałych
Wychodząc na przeciw temu wyzwaniu postanowiłam wprowadzić do harmonogramu zajęć dni które będą różniły się od innych, dni totalnej beztroskiej zabawy, dni w których łamane będą schematy i obowiązujące dotychczas reguły. Jednym z takich dni był „Dzień na Opak” po raz pierwszy wprowadzony przeze mnie w grupie sześciolatków 1 kwietnia 2005 nadal figuruje w harmonogramie zajęć gdyż dzieci uwielbiają to szaleństwo. Jak nazwa wskazuje, wszystko tego dnia dzieje się inaczej.
W przygotowanie zabawy włączyłam rodziców zwracając się do nich z prośbą o ubranie dziecka „na opak”. I muszę powiedzieć, że rodzice stanęli na wysokości zadania. 1 kwietnia do sali od samego rana zaczęły wchodzić:
– dziewczynki z uczesaną tylko połową głowy, w spódniczkach ubranych na lewą stronę, w rajstopach z nogawkami każda innego koloru, przebrane za chłopców czy babuleńki
– chłopcy przebrani za dziewczynki, w butach prawy na lewej nodze lewy na prawej, z twarzą (maską) z tyłu głowy
Tak przebrane dzieci rozeszły się na początek do swoich ulubionych kącików zabaw i jakież było ich zdziwienie gdy zastali tam panią ze smoczkiem w ustach i w śpioszkach. Początkową salwę śmiechu zastąpiła niepewność i zwątpienie, gdzie niegdzie zaczęły padać pytania „ Kto będzie z nami ?” Lekki niepokój po chwili rozwiała pani woźna która w tym dniu była nauczycielką, druga nauczycielka wcieliła się w rolę pani woźnej. Podczas mycia rąk miało miejsce kolejne zaskakujące zdarzenie –otóż mydło nie pieniło się myło ręce lecz dodatkowo ufarbowało je na granatowo. Po powrocie z łazienki dzieci „zasiadły” ”o stołu na krzesełkach odwróconych nogami do góry. Z radością i śmiechem wciskały się miedzy cztery metalowe nogi, lecz najweselej było wtedy gdy nie mogły się z nich wyswobodzić chcąc odejść od stołu.
Po śniadaniu, jak w każdym przedszkolu dzieci myją zęby. Żeby kolejny raz zadziwić dzieci, do kubeczków wcześniej wsypałyśmy barwnik spożywczy (dzieci o tym nie wiedziały). Jakie wielkie miały oczy gdy woda nabierała koloru.
W tym dniu pani woźna prowadziła zajęcia- „Malowanie farbami-kolorowy świat”. Duże arkusze papieru musiały się zmierzyć ze stopami dzieci które palcami nóg trzymały pędzel. Każde z dzieci koniecznie chciało zabrać swój obraz do domu-bo nogą jeszcze nigdy nie malowało. Początkowa obawa niektórych dzieci przed pobrudzeniem przerodziła się w twórczą zabawę dwiema całymi stopami.
Tak wprowadzone w nastrój dzieci otrzymały godzinę na tworzenie i realizację własnych pomysłów. Oto co wymyśliły:
– dzieci zazwyczaj ciche stały się głośne i było ich wszędzie pełno (i oto mamy krok w stronę samooceny)
– dziewczynki zaczęły bawić się samochodami, a chłopcy lalkami ( i nikt z nikogo się nie śmiał)
– dzieci zmieniły swoje imiona ( i spełniły swoje marzenie)
– czytały książki od końca ( i zmotywowały do czytania kolegów którzy unikają tej czynności jak ognia)
– liczyły od końca ( i żeby tak policzyć trzeba było zrobić to dwa razy by ustalić wynik)
– litery nazywały inaczej ( i trzeba było przywołać w pamięci inny obraz graficzny)



Nadszedł czas drugiego śniadania, a pod drożdżówką każde z dzieci znalazło liścik między innymi takiej treści:
• Patrząc na świat zakładaj różowe okulary.
• Różowy szalik i czapka przyciągną do Ciebie wielu wspaniałych kolegów!
• Przebywaj częściej na świeżym powietrzu, wśród zielonych traw.
• Baw się zieloną piłką i skacz na zielonej skakance.
• Ubieraj się cieplej, bo za często masz siny nos.
• Zejdź z chmur na ziemię.
• Jagodowa zupa pozwoli Ci śpiewać Smerfne hity.
• Noś w kieszeni niezapominajki, bo zapomnisz przyjść do przedszkola
• Więcej się uśmiechaj i spoglądaj w słońce.
• Nie garb się, jak banan i nie bądź kwaśny, jak cytryna.
• Jeżeli będziesz nosić żółte spodnie, będzie Ci cieplej i radośniej na duszy!
• Ubieraj się w kolorze pomarańczy, jest Ci w nim do twarzy.

Po posiłku, ku niezadowoleniu dzieci zaprosiłam je na leżakowanie do maluszków. Starszaki nie śpią, lecz dzisiejszy dzień był inny niż poprzednie dzieci szybko to zrozumiały. Niechętnie poszły do leżakowni cicho licząc, że coś ciekawego się wydarzy. Ociągając się weszły do sali i czekają. „Przebieramy się w koszulki i kładziemy” zapowiedziałam, spojrzały po sobie rozczarowane i bardzo niechętnie spełniły polecenie. minęło piętnaście minut dzieci spały, nie dokończyłam czytać bajki- udało mi się radośnie zmęczyć dzieci.
Uf- miałam czas na herbatę, odwróciłam się …i nagle usłyszałam 20 osóbek wyskakujących z leżaka „Prima aprilis bo się pomylisz”


Dodaj komentarz