Jesteś tutaj: Start » Publikacje nauczycieli


bajkoterapiaPracując jako nauczyciel wychowania przedszkolnego napotykam problemy w procesie nauczania początkowego, które powracają cyklicznie. Wraz ze zmianą prowadzonej grupy problem leżakowania powraca jak bumerang z różnym natężeniem. Każdy nauczyciel pracujący w grupach przedszkolnych doskonale wie, że dzieci w jednakowym wieku biologicznym nie są w tym samym momencie rozwoju społecznego i psychicznego. W związku z tym, przysłowiowa grupa 4-latków, nigdy w 100% nie będzie miała takich samych potrzeb w procesie edukacyjnym, integracji społecznej i potrzebach psychologicznych.

Nie od dziś wiadomo, iż stawiając na pierwszym miejscu dobro dziecka, jeśli tylko pozwalają nam warunki, podchodzimy do dzieci w sposób indywidualny, stwarzając mu optymalne warunki rozwoju. Jeśli mamy w grupie dziecko uzdolnione plastycznie to automatycznie pozwalamy mu spędzać więcej czasu przed kartką niż innych. Stawiamy również wyższy szczebel zadań mając na uwadze rozwój dziecka. Dla mnie osobiście najwłaściwszym jest indywidualny praca z takim dzieckiem, tworzenie prac wszelakimi technikami i wysyłanie ich na ogólnopolskie konkursy. Nie ma nic bardziej budującego dla nauczyciela, gdy dziecko zajmuje wysokie miejsce w rankingach. Podobnie jest, gdy mamy dziecko wybitne matematycznie. Stawiamy mu wyższe wymagania podsuwając coraz to nowe ćwiczenia rozwijające indywidualne potrzeby edukacyjne. Tak wygląda sytuacja, gdy mamy do czynienia z uzdolnionym dzieckiem, a jak pogodzić różnice w rozwoju fizjologicznym przejawiające się w potrzebie lub braku tej potrzeby do poobiedniego leżakowania? Prowadząc grupę widzimy, iż np. Patrycja potrafi zasnąć już podczas obiadu na siedząco. Grześ właściwie nigdy nie zasnął i ma potrzebę rozmowy z ulubionym kolegą Sebastianem a Paulinka kontaktowa i otwarta w okresie porannym po obiedzie lubi wziąć swoja ulubioną maskotkę i poleżeć grzecznie na leżaku, nie musi koniecznie spać, chociaż często zasypia. Wymieniać można długo bo grupa liczy 25-cioro dzieci i każde jest inne. Jak rozwiązać sytuację, która staje się problemem na linii nauczyciel-rodzic? A przecież chcemy aby nasza współpraca z rodzicami układała się jak najlepiej. W atmosferze wspólnego niezrozumienia trudno, aby proces edukacyjny dzieci przebiegał poprawnie. Jako pedagog jestem zwolenniczką rozmów, ale nie typu „jedno mówię, drugie robię” tylko tych niosących za sobą konkretne działania. Jeżeli przychodzą do mnie rodzice i szczerze rozmawiają prosząc o rozwiązanie jakiegoś nurtującego ich tematu nigdy nie odsyłam ich z tzw. kwitkiem, przecież powinniśmy grać do jednej bramki, która w tym przypadku jest dobrem ich dziecka i stworzenie mu optymalnych warunków do rozwoju. A więc jak podejść do problemu leżakowania? Sytuacja posiada drugi aspekt, mianowicie oczekiwania rodziców. Niestety bardzo często nie pokrywają się one z potrzebami dziecka. Nie są wyjątkiem sytuacje, gdy mama dziecka, które zasypia jako pierwsze nie życzy sobie, aby jej dziecko leżakowało w przedszkolu. Czemu mamy takie sytuacje? Sądzę iż nauczyciele przedszkola znają odpowiedź, zarówno rodzice małych dzieci. Sama jestem matką dziecka przedszkolnego. Jednak, gdy wyobrazimy sobie sytuację, w której wszyscy rodzice nie życzą sobie leżakowania ich 3 i 4 letnich dzieci, nauczyciel zostaje postawiony niejako między młotem a kowadłem. Z jednej strony, jako wykształcony pedagog, doskonale zdaję sobie sprawę, że nie znając nawet dzieci, w grupie 25-cio osobowej na pewno ok 10-15-cioro będzie potrzebowało snu a z drugiej strony są rodzice, którzy mają swoje oczekiwania co do organizacji pracy przedszkola. Sądzę, że aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom rodziców warto okazać więcej kreatywności w swoich działaniach wychowawczych.

Zainspirowana kursem, w którym miałam okazję brać udział, pt. Bajkoterapia w przedszkolu pomyślałam czemu by tego, jakże newralgicznego punktu dnia, którym jest leżakowanie nie zastąpić poobiednim odpoczynkiem z bajką relaksacyjną a nawet psychoterapeutyczną? Osobiście sadzę, że pomysł może spodobać się rodzicom dzieci, które nudzą się na leżakowaniu i które mogłyby w tym czasie przyswajać treści edukacyjne poprzez bardzo lubianą przez dzieci formę. Problem leży natomiast w kwestii organizacji. Nigdy nie jest tak, że cała grupa chce lub cała grupa nie chce leżakowania. Głosy rozkładają się przeróżnie. Co zatem zrobić z dziesięciorgiem dzieci, które nie chcą leżakować w momencie, gdy pozostała piętnastka właśnie śpi? Najłatwiej byłoby ze wspomnianą dziesiątką dzieciaków przejść do innej sali ale kto? I gdzie? Zazwyczaj nie ma właśnie tego miejsca i tego kogoś. Zakładając jednak, że posiadamy takie możliwości w naszej palcówce i mamy do dyspozycji salę, do której możemy wyjść z dzieciakami śmiało możemy wdrożyć nasz plan z bajkoterapią. Jeżeli mamy takie możliwości idealnym byłoby, aby każde dziecko miało przy sobie kocyk lub ulubioną maskotkę a przedszkole było wyposażone w karimaty. W moim przedszkolu są materacyki i też świetnie się sprawdzają przy bajkoterapii. Ważnym jest, aby dokonać analizy grupy pod kątem cech charakterystycznych. Może się okazać, że większość dzieci ma problem z koncentracją uwagi lub są to dzieci nieśmiałe albo nawet agresywne. Ważne jest to przy wyborze rodzaju bajek, które chcielibyśmy wykorzystać w swojej pracy.

Nie chciałabym zagłębiać się w szczegóły historii bajkoterapii, ale za słuszne uznaje wspomnieć w kilku słowach o jej genezie. Po raz pierwszy terminu bajkoterapii użyto w 1916 r. Wywodzi się ona z dwóch słów greckich, biblion – książka i therapeo – leczę. Bajkoterapia jest zatem rozumiana jako działanie terapeutyczne oparte na materiale czytelniczym, który wspiera proces terapeutyczny. Jest wsparciem psychicznym, pomocą przy rozwiązywaniu problemów natury osobistej czy w końcu daje wsparcie i wskazuje drogi, które można wybrać przy napotkanych trudnościach. Warto wspomnieć, iż książka może stanowić swoiste wsparcie ale, gdy mówimy już o procesie leczenia to powinien on zostać poprzedzony odpowiednią diagnozą a bajkoterapia może stanowić swoiste uzupełnienie terapii. Rezultatem, do którego dążymy przy bajkoterapii ma być zmiana w myśleniu, emocjach i zachowaniach. Poprzez czytanie bajek chcemy pomóc dziecku w lepszym zrouzmieniu samego siebie, chcemy go zmotywować do działań, które zmierzać będą do dokonywania zmian w swoim zachowaniu a także będą budować lepsze spojrzenie na samego siebie czyli tchną wiarę we własne siły.

Gdy chcemy profesjonalnie podejść do metody bajkoterapii musimy dopilnować, aby nasze działania oddziaływały na 3 sfery:
– psychiczną ( czyli aby redukowały napięcie i lęki a także podnosiły poczucie własnej wartości)
– intelektualną (czyli powinny podnosić stan posiadanej wiedzy przez dziecko)
– społeczną (czyli budowały takie kompetencje, aby dziecko funkcjonowało prawidłowo w społeczeństwie)

Chcąc zamknąć sens bajkoterapii w jednym zdaniu można powiedzieć, iż jest to metoda psychoterapeutyczna, która za zadanie ma wzmacniać i wzbogacać zasoby dziecka, tak aby radziło sobie ono z napotkanymi trudnościami.
Zalety metody bajkoterapii są oczywiste, a więc jeśli tylko warunki lokalowe nam na to pozwalają zamieniajmy, szukajmy alternatyw dla leżakowania. Osobiście bardzo polecam, bo zadowolone dzieci to zadowoleni rodzice a gdy pracuje się w miłej atmosferze efekty są o wiele większe.

 

Inne publikacje autora:

To nie to czego potrzebujesz? Skorzystaj z wyszukiwarki i przeszukaj naszą stronę:
Twoja wyszukiwarka


Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby komentować.

© 2003 - 2012 Wychowanie Przedszkolne - portal nauczycieli przedszkola · Wykonanie Theme Junkie & MarkNet ·